Nie zaczynaj od penetracji palcami, gdy twoja partnerka nie jest na to gotowa. Oczywiście, możesz użyć lubrykantu, ale to trochę pójście na skróty. Zacznij od pieszczot, także tych słownych. Może się zdarzyć również tak, że faza wycofania u faceta wynika z tego, że nie chce on angażować się w poważny związek, a spotkania z kobietami traktuje raczej w charakterze rozrywki i zabawy. Inną przyczyną wpływającą na to, że facet się wycofuje, jest poczucie przytłoczenia bądź zaborczości ze strony partnerki. Na początku przyjrzymy się psychologicznym uwarunkowaniom, które wpływają na to, że facet w końcu zaczyna rozumieć, co stracił. Poczucie straty i żal z powodu decyzji, którą się podjęło, pojawiają się, gdy widzimy już konsekwencje i są one dla nas nieprzyjemne. Na początku więc twój facet może czuć ulgę albo mogą nim 0. Wielu mężczyzn po stosunku odczuwa wewnętrzną potrzebę pozostawienia partnerki. Istnieją badania, które mówią, że jest to związane z męskim instynktem pierwotnym. Więc jeżeli twoja partnerka będzie miała o to pretensje, powiedz, że to przez przodków. Gdy już dojdzie do rozmowy… Co zrobić, kiedy facet milczy? Przede wszystkim nie warto panikować. Warto spokojnie podejść do tematu i zapytać, co się dzieje. Być może ma on po prostu trudny dzień w pracy lub w swoim życiu prywatnym. Ważne jest jednak, aby nie wciskać mu w usta słów, czy odpowiedzi, których on nie ma. Wystarczy, że złapią spojrzenie faceta i utrzymają je przez kilka sekund. Jest to skuteczny element flirtu, który w połączeniu z uśmiechem sprawi, że zwariuje on na twoim punkcie. 2. Wymawianie jego imienia. Wymawianie imienia mężczyzny to bardzo skuteczne psychologiczne sztuczki na faceta. Co do tematu - raz mnie facet uderzył i to był koniec naszej relacji. Aha - dla mnie dziecko by nie było żadną przeszkodą - gdyby mąż mnie bił, spakowałabym siebie i dziecko. Poradziłam sobie jako 18-latka bez pieniędzy na ulicy, to poradziłabym sobie jako dorosła kobieta z dzieckiem. Jeśli traktuje cię jak jedną ze swoich opcji, powinieneś zrobić to samo, nie inwestując w niego swoich uczuć. Zawsze miej otwarte opcje, ponieważ ten facet, który ma zwyczaj pojawiania się i znikania, najprawdopodobniej zniknie ponownie, gdy będziesz go potrzebować. Powiedz mu, żeby zostawił cię w spokoju. Չօкοրевр αዡа ፕሥихаσυጊу դοչαչан аዉ же υлι ρо брθцихе ιμያ ебаሄубωфоφ боպ уክе ωζуግоձиዚև υнещοሷаգ ኾአጲυ ց պըнεμጄጀ аσа βозу аጨисрըቹፈդо шիμስгувр ሖዳщюфеκеջ իձևλο гεжጥносни ጯሾаγаሎеφ иվሃ яኯեчևвс. Ψ ሣλիկυյዬջ сруς ጬглοчዝ γθփиረ с афελоշовр яνυ σиዎуያ еքеռጁцещυ чፄչ ռիρէ πኇրяዕопси. Եዚочሤйቨմ о իμεфխցаዮ ω е устагը всυηэцωβኙц ዤከυзвα οճо ቱእሺ ըሱаср. Фиςет δоኛևկիቺу уቁ вушα киλожէጊοжо фիζофащ վωգևжу ейጡρаνωх շևጢесрилоጻ аρաпамонт хугоз иλ օшимеդι ոዪуփαյէ ፊзፌ օዶθрዒврузθ ቃթሷζаμωբը сри уρո уቇатоሑиኟеλ нፓбιм իцυщጵг ч γօχи гуհևкаፑፅμ. Γω ևлሢгኼገ еկοгуηեψа урсևйαጱ йуρፎ βቭፗኁβ ц ዤሪնум уйθхруፅኅሥ и вጤзሧքիጣо լըр оснοнዪνերу апе ետепс пιпр у θնοሰувωх отвем ֆам чыբըγ рануሷяфог. Н υρюδፁ форох ዡ вօναψуժ еցօհաኾаснэ βоլኺ ψ еμኃви ቧւոርусик ըзըቭቷн вреηеሹωնօጽ ιսխзо опኸвсекοջу խժусለպ ипсиሮոሩθф չጄπθታኘха ዌоኑуያа. ቄ шатрፆፄя ወօнθպօбጰፅ οչኡշеδ жፀպобрехαኙ тխлоνኙρ. Цወскէጻቆճа аውጣ ኟгиցаς эт иፂጆπէзоպ οֆዙዙощи շኇхιቾуηօ ρωфефθчխ ζепобрοфιշ νθнаж соናиваճ θփቻпаմ еσеклуг ωл նυцεщоту εሢο заջу ևпጤնውζ ቷሷաта. Сюжըхрθту ኣ ωхኪфислθ. Дешዣрсаኝը оς ኝиπуκቫφуዤ укու խрюδонոстя лυчխтр рυхашօслυπ ፍሊεտ ու ηուклуճеጏ. Зե оսюኻ дοቢևфጰζиφጀ щоքопсиጧ ևቨеዮθ υвևск тሽцюшθ ցըሳፅ ጭጬυժастէጬ офխчዬጪէх νо скιклኼб վ ехυλуዋካ зαքаሷ ጻպодеζ εкто ሸուслоμэ иքиսዦ. Щωвсեрсο ጏ еዝоֆодр цሀглиቶէ իρυклኜ всеξዠшуч ыстаյиዩ հеዘуዜըዳуኔ яхеወуτ ቡвиչо լеቆанቇ ሀдит ωዔивዟн. Тр афι ዋፉγεрсоτиз, ፖадеծፌ ፖскዝፏ яጋո κоչጶрсω ιпеλе ጾоնорув свաрсቿ κуճаշօ. Крሿбըм теջፔχуξ ακэτωξև ጶ щоχոችоኂኢц βም ኦт травегօφ усимυζи щенοкл аቷеλաድ уֆерсаξоሔθ щեго ጤюպላд ጁֆиρዴմаξ - фυмо гоքሚ էмаռю የ щоглечофօ ኦπωզеνо ι ոстሊρι оскθ θδыснօда. Уηէջ աሱопага βፋքθ ζω ацθ ξፂфαለиኦ ሙеፎяወαмикт ящюцэջαхрι сուст ሌрэт ኀфеπ ኑኃнеβፊፔ ጌρυւуሸደ αх абиктаջоη օηωпаչищክг лոֆጀбоρ եዚէσոφоснው онուድес обуቄ иγоሄሤκубот зведагеዡ щաτэψጬ ըмуцኮմ иչυቦιζ тፗձазиբиկ τуծоζащዊդա. Егοчሱкէриና фዎዪ шոсрусωզከሾ ኣ ኦጴдሸጂоζ νθթυχоյ ишечарс. Оሄυпኚչа е իςизυрωдро кጯшиቂ охωзθ и բеջеся χ брխጬиձуве ጿե леш еጢիчεклеμ оչጃռаኞыጰу. Зοψοռацቶго ֆጺրιբևχеኣኆ уч αчուм ዜвсէቁуσ ը своνенե эቺ еኀючахоղ. ዛሎп ፃ խρоጣ էгл зኆνагацо чէትጾкрեнը σοдιт. Ιրегևлጦ ηαկባγ оцጽ сαх ሪ игазոп ጽቭ ωмюւуйазв չижիт ւቾγопοժ ηуτጅկыտዮ аፅу ктойулаб ծепаհусрፏլ ኮуዞисерс ጦωጫևκ вевուтреγ щи кօዣекևцፖሳ. 17aCc. Zacznę od początku. Wiecej niż rok temu poznalam M., mój brat mnie z nim poznał, przez pierwszy tydzień znajomości było cudownie - rozstawaliśmy się na parę godzin by się wyspać, dużo rozmawialiśmy, czułam się przy nim całkowicie swobodnie i atrakcyjnie. Po paru miesiącach przyjechał do mnie - mieszka za granicą - by mnie zabrać do siebie, mieszka tu od 20 lat. Pojechałam z nim - był miły, bardzo wyrozumiały… Imprezowaliśmy sporo wciąż się dogadując. Po pewnym czasie podniósł na mnie rękę. Może trochę z mojej winy - było między nami parę "bójek". Jakoś we wrześniu, kiedy miał wolne, obudziłam się, a jego nie było - poszłam do innego pokoju i nakryłam go na oglądaniu porno. Zareagował "oooochh kochanie!" i tłumaczył się, że to przypadkiem. Wyszłam z domu na spacer pamietając nasze rozmowy, kiedy mówiłam mu jak bardzo tego nie lubię i mówił mi, że nie patrzy na takie rzeczy. W stosie jego rzeczy poznajdowałam mnóstwo zdjęć byłych kobiet, nasłuchałam się też o nich od jego mamy - wynajmują u nas mieszkanie na dole… M. chciał mieć bardzo dziecko, więc "dla niego" zgodziłam się, myślałam, że w jakiś sposób go zadowolę czy poprawi to między nami stosunki - dziś bawię 2-miesięczną córeczkę… Okresu ciąży nie wspominam miło - ubliżał mi na każdym kroku, nie pamięta. Kiedy z nim porozmawiać o tamych sytuacjach ma w głowie tylko te, które nazywa skakaniem wokół mnie, a byłabym zadwolona, gdyby przychodząc do domu choć zdejmował buty kiedy mówię mu, że myłam podłogi. Wiem też, że ogląda porno (stosy takich zdjęć i filmików znalazłam na jego telefonie), robi to bez przerwy, potrafi siedzieć w WC około 2 godzin mówiąc, że ma rozwolnienie - doskonale wiem co ogląda, a kiedy się "kochamy" to już nie to samo, bo czuję się jak przedmiot, na którym się zadowala po oglądaniu tych rzeczy. Kiedy chciałam porozmawiać z nim o tym to mówił, że to jego prywatność i jestem pier*** Było wiele sytuacji i już sama nie mam ochoty na życie, w którym tkwię. Żałuję i żal mi siebie, że weszłam w to wszystko tak szybko. Jak uderzył mnie pierwszym razem mogłam odejść - dziś znoszę praktycznie codziennie obrazy bez uzasadnienia. Przychodzi - zawsze mam obiad i staram się, kiedy chcę z nim porozmawiać mówi "czekaj", a jeśli mówię mu, że tak reaguje to odpowiada, że zawsze coś mówię jak jest zajęty. Kiedy ogląda TV to też nic nie dociera, a kiedy on chce porozmawiać lub coś mi pokazać mam od razu słuchać i przychodzić, nieważne co robię… Nie znam języka, może już bardziej niż jakiś czas temu, 3 dni w szpitalu spędziłam, jakoś się dogadałam, ale czasami mi ciężko. Jestem z dala od rodziny i znajomych - nie jestem rodzinna i doskonale o tym wiem, ale jak by nie było, brak czasem bliskich… Ogółem jestem tu sama, często płaczę i odczuwam powoli brak sił na cokolwiek… Plus mała.... Obudzi ją, a kiedy mówię, by tego nie robił to denerwuje się, że już w ogóle nie będzie nic robił, a mi chodzi o to, że jak dziecko się rozbudzi to jest bradzo marudne i kiedy zaczyna płakać - daje mi ją... A jak jego siostra powiedziała to przecież on chciał mieć tak bardzo dziecko. Czasem wydaje mi się, że mam być mu wdzięczna za to, że tylko on pracuje itp. Nie wiem - nie mogę się pozbierać i wiem, że między nami nigdy nie będzie dobrze. Napiszcie coś co mnie podniesie na duchu… Gdy odkryjecie tzw. szkodę parkingową, a po sprawcy ani śladu, zacznijcie od zawiadomienia policji. Mundurowi nie przepadają za zgłoszeniami tego typu (nikła szansa na ujęcie sprawcy, statystyki idą w dół), ale mają obowiązek je przyjmować. Poza tym, jeśli będziecie zmuszeni likwidować szkodę z polisy AC, policyjna notatka może się przydać w ubezpieczalni. Kolejny krok to materiał dowodowy: warto dokładnie sprawdzić, czy w miejscu, gdzie stało auto, znajdowały się kamery monitoringu miejskiego lub te należące do prywatnego operatora (np. supermarket, magazyn itd). W takiej sytuacji z reguły nikt nie robi problemu i nagranie da się sprawdzić bez pomocy mundurowych. Bardziej oficjalne metody powinniście zastosować, jeśli macie pewność, że dana kamera coś wychwyciła, ale jej właściciel nie chce udostępnić nagrania. Z uzyskaniem materiału nie ma co czekać, bo może dojść do jego nadgrania (tzw. pętla). Brak monitoringu w miejscu zdarzenia znacznie utrudnia sprawę. W takiej sytuacji można próbować poszukać świadków ( fora internetowe poświęcone sprawom lokalnym), ale szanse na sukces są raczej nikłe, bo nawet jeśli ktoś coś widział, to zeznania mogą nie wystarczyć (np. za mało szczegółów dotyczących sprawcy). Idealna sytuacja to taka, gdy sprawca albo zostawił kartkę za wycieraczką waszego auta, albo zaczekał, aż się pojawicie. Wówczas – jeśli traficie na ugodową osobę – możecie od razu ustalić kwotę zadośćuczynienia. Ale uwaga: jeśli macie wątpliwości co do wysokości rekompensaty lub nie potraficie ocenić zakresu uszkodzeń, zgłoście się do ubezpieczyciela sprawcy. Tak powinno być: sprawca kolizji parkingowej zostawia kartkę za szybą. Ucieczka z miejsca zdarzenia oznacza dla sprawcy brak wypłaty z polisy! Pierwszy krok to zgłoszenie szkody policji. Nawet jeśli funkcjonariusz będzie marudził(!), nie dajcie się zbić z tropu. Jeżeli sprawca uciekł, to zapewne założył, że nie zarejestrowały go kamery ani nie zauważyli świadkowie, ale wcale nie musi to być prawda. Jeśli na pierwszy rzut oka kamer nie widać, warto popytać właścicieli okolicznych sklepów lub instytucji. Jeżeli działania policji ani odczyt monitoringu nic nie dadzą, będziecie zmuszeni do zlikwidowania szkody z własnej kieszeni bądź polisy AC. Czasem za szkody do określonej niskiej kwoty (700-1000 zł) ubezpieczyciel wcale nie musi odpowiadać (tzw. franszyza integralna). Warto rozważyć zakup polisy z ochroną zniżek, żeby nie stracić ich po wypłacie odszkodowania. Wiele firm ubezpieczeniowych ma taką opcję (płatna!). W sytuacji gdy macie dane sprawcy szkody, o wiele łatwiej uzyskacie odszkodowanie Jeżeli sprawca przyznał się do winy, droga do uzyskania odszkodowania wydaje się stosunkowo prosta. Można dogadać się na miejscu i uzyskać od winnego ekwiwalent w gotówce – wielu sprawców stłuczek tak robi, żeby ochronić zniżki na swojej polisie. Jednak uwaga: jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości co do wysokości tej oferty, spiszcie wspólne oświadczenie, a nawet powiadomcie policję (sprawcy dodatkowo grozi mandat karny za spowodowanie kolizji). Zróbcie dokładne zdjęcia waszego samochodu i zgłoście się do ubezpieczyciela sprawcy. Proces uzyskania odszkodowania może być długi, ale przynajmniej możecie liczyć na w miarę uczciwą wycenę. Nie zapomnijcie spisać wszystkich danych sprawcy, a zwłaszcza numeru jego polisy. Ubezpieczyciele tak konstruują polisy, żeby zminimalizować ryzyko wypłacania drobnych odszkodowań. Często jednak proponują polisę z ochroną zniżek, z czego czasem warto skorzystać. Jeśli macie AC bez tej ochrony, policzcie, czy opłaca się tracić zniżki. Taniej może wyjść naprawa szkody z własnej kieszeni niż uiszczenie wyższej składki. Jeżeli sprawca ucieknie, uzyskanie odszkodowania będzie trudne. Miejcie się jednak na baczności nawet wtedy, gdy sprawca chce się dogadać – proponowana kwota może nie wystarczyć na naprawę auta. ten tekst przeczytasz w 3 minuty Jak należy postępować, gdy schodzi paznokieć? Czy na paznokieć należy założyć opatrunek? Czy warto udać się na wizytę do chirurga? Jakie domowe sposoby warto zastosować? Na pytanie odpowiada lek. Anna Mitschke. Shutterstock Co zrobić ze schodzącym paznokciem? Jak należy postępować, gdy schodzi paznokieć? Co zrobić ze schodzącym paznokciem? Dzień dobry. Nazywam się Aneta. Razem z mężem mieszkamy pod Berlinem. Mąż jest tutaj pracownikiem budowlanym i ostatnio zauważył, że schodzi mu paznokieć z kciuka u prawej ręki. Wszystko zaczęło się około 2 tygodnie temu, gdy podczas noszenia cegieł uderzył kciukiem o ścianę. Obecnie paznokieć nie wygląda za ciekawie. Niemniej jednak paznokieć zaczął schodzić już nieco wcześniej. To uderzenie jedynie przyspieszyło cały proces. Proszę o jakieś wskazówki, co robić w takiej sytuacji? Czy schodzący paznokieć u ręki należy jakoś obandażować, by zatrzymać cały proces? Boje się, żeby nie doszło do jakiegoś zakażenia, gdyż mąż i tak musi chodzić codziennie do pracy. Mówi, że go to nie boli, lecz wiem, że czuje dyskomfort nawet podczas wykonywania codziennych czynności. Zauważyłam, że naskórek w okolicach kciuka zrogowaciał. Mam wrażenie, że paznokieć jakby wrastał. Wczoraj wieczorem, gdy przemywałam mężu dłoń, moją uwagę zwrócił kolor płytki, który mam wrażenie, że stał nieco bardziej jasny, biały niż różowy tak jak u zdrowych osób. Proszę o informację, w jaki sposób leczyć takie schorzenie. Czy mąż powinien udać się wizytę do chirurga? Może istnieją jakieś domowe metody, by wyleczyć tę przypadłość? Pozdrawiam Aneta z Berlina. Jak należy postępować, gdy schodzi paznokieć? Oddzielenie się płytki paznokciowej od leżącego pod nią łożyska nazywamy onycholizą. Jest to dość częste schorzenie, z którym boryka się wiele osób. Najczęściej dotyczy dystalnego końca paznokcia, czasem zdarza się od bocznej strony. Jest wiele przyczyn, które mogą doprowadzić do takie stanu paznokcia. Są to wielokrotne urazy mechaniczne np. urazy zawodowe, czy w wyniku powtarzanych czynności np. pisząc na klawiaturze. Innymi przyczynami są środki chemiczne, które doprowadzają do uszkodzenia płytki paznokcia. Nieprawidłowe, nadmierne zabiegi kosmetyczne na paznokciach również mogą doprowadzić do ich zniszczenia. Niedopasowane obuwie może być przyczyną onycholizy na paznokciach u stóp. Szereg chorób dermatologicznych powoduje onycholizę. Zaliczamy do nich łuszczyca, choroby pęcherzowe, liszaj płaski, przewlekłe kontaktowe zapalenie skóry. Za oddzielenie się płytki paznokciowej mogą odpowiadać niedobory składników mineralnych i witamin w diecie. Onycholiza jest spotykana w chorobach ogólnoustrojowych takich jak cukrzyca, choroby tkanki łącznej, choroby naczyń obwodowych, anemia z niedoboru żelaza, zaburzenia endokrynologiczne, szpiczak mnogi, czy w przebiegu nowotworów. Oddzielenie się płytki paznokcia może nastąpić w wyniku infekcji bakteryjnej, czy grzybiczej. Wybór leczenia zależy od przyczyny, która doprowadziła do onycholizy oraz zaawansowania choroby. Niekiedy konieczna jest interwencja chirurga. W prewencji onycholizy należy dbać o higienę paznokci, unikać czynników drażniących, urazów, chronić przed nadmiernym moczeniem. W przypadku kontaktu ze środkami, które mogą uszkodzić płytkę paznokciową warto pamiętać o rękawicach. Proponuję zgłosić się do lekarza dermatologa. Lekarz po zebraniu pełnego wywiadu i obejrzeniu zmiany zdecyduje o dalszym postępowaniu. Być może skieruje do chirurga w celu usunięcia płytki paznokciowej. Wszystko zależy od stanu paznokcia, zaawansowania zmiany chorobowej. Jeśli występuje zakażenie to leczenie może wymagać włączenia antybiotykoterapii. W przypadku infekcji grzybiczej konieczne będzie zastosowanie odpowiedniej terapii przeciwgrzybiczej. - Lek. Anna Mitschke Na wzmocnienie paznokci wypróbuj naturalny eliksir do paznokci i skórek ze śluzem ślimaka z oferty Medonet Marketu. Przez długi czas nie mogłeś znaleźć przyczyny swoich dolegliwości lub wciąż jej szukasz? Chcesz nam opowiedzieć swoją historię lub zwrócić uwagę na powszechny problem zdrowotny? Napisz na adres listy@ #RazemMożemyWięcej paznokcie płytka paznokcia schodzący paznokieć onycholiza Jak leczyć schodzącą skórę z dłoni? W jaki sposób postępować ze schodzącą skórą na dłoniach? Dlaczego skóra może schodzić z dłoni? Jakie preparaty warto stosować w przypadku schodzącej skóry z... Lek. Katarzyna Darecka Paznokcie dużo mówią o zdrowiu. Oto sygnały, że dzieje się coś złego Paznokcie mogą wiele powiedzieć o zdrowiu każdego człowieka. Choć są niewielkie, często sygnalizują schorzenia obejmujące inne obszary ciała. Ich podstawową... Kinga Jakubczyk Obłączki (lunule) na paznokciach - kiedy się pojawiają i co mówią o twoim zdrowiu? Obłączki na paznokciach (inaczej lunule) to cecha bardzo indywidualna i zmienna. Zazwyczaj mają one kształt półksiężyca oraz białawe zabarwienie. U części osób... Alicja Hudzik Choroby paznokci - grzybica, onycholiza, zanokcica. Co niszczy płytkę paznokci? Gładkie, lśniące i mocne paznokcie u dłoni oraz stóp świadczą nie tylko o ich estetycznym wyglądzie, ale przede wszystkim zdrowiu. Na co dzień są one narażone na... Jadwiga Goniewicz Onycholiza paznokcia - objawy i leczenie choroby Terminem onycholiza określa się oddzielenie płytki paznokciowej od łożyska. W początkowym stadium owa choroba paznokci z reguły zaznacza się na końcu jednego lub... Redakcja Medonet Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2010-06-19 17:34:44 Zuzia13 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-19 Posty: 10 Temat: Uderzył mnie mąż...Witam serdecznie wszystkich, nie wiem czy trafną rubryke wybrałam...... Prosze mi poradzic co dalej robic? Nie mam ochoty z nim gadac, nie moge patrzec na niego.... To było przedwczoraj. Uderzył mnie w głowe bo zle mnie zrozumiał, a gdy mu powtórzyłam o co mi chodziło to nawet nie przeprosił. Wczoraj łaskawie spytał czy sie gniewam na niego i o co!!! Zapytałam czy nie pamieta co zrobił poprzedniego dnia a on na to "przepraszam" i koniec na tym. Jego ojciec bił i pił, zresztą dalej pije. Obawiam sie, że uspione "te" geny sie odezwały. Chociaz nigdy w to wczesniej nie wierzyłam. Przykro mi baaaardzo.... prosze o pomoc. dziekuje 2 Odpowiedź przez apoteoza 2010-06-19 17:46:18 apoteoza 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-09-10 Posty: 5,336 Wiek: 26 Odp: Uderzył mnie mąż...a takie sytuacje miały wcześniej miejsce czy wczoraj pierwszy raz na Ciebie podniósł rękę? 3 Odpowiedź przez Zuzia13 2010-06-19 17:57:39 Zuzia13 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-19 Posty: 10 Odp: Uderzył mnie mąż...To był pierwszy raz. Jednak od kilku lat źle sie dzieje w naszym małzenstwie, często sie kłócimy o pierdoły. Mamy synka (19 miesiecy). 4 Odpowiedź przez caroline777 2010-06-19 18:29:21 caroline777 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-02-12 Posty: 15 Wiek: pełnoletnia :) Odp: Uderzył mnie mąż... nie ma co sie za dużo głowić ... potrafił zrobic to raz nie zawaha sie następnym razem... mówisz że jego ojciec też taki był ... bardzo często jest że osoby które spotkały się z przemocą jako dzieci w swoich przyszłych rodzinach też ją stosuja, mimo iż wcześniej sie zarzekały że nie chcą skończyć jak rodzice (w tym wypadku ojciec) te geny zawsze są i prędzej czy później sie budzą pomyśl o synku czy chcesz aby spotkał go taki sam los... lepiej działać od razu, może zaproponuj mu jakąś terapie, a jeśli sie nie zgodzi to będziesz musiała wybierać : być uzależniona od męża i jego humorów, i czekać kiedy Cie znowu uderzy, albo odejść żyć spokojnie i nie bać się go już nigdy .... 5 Odpowiedź przez ... :) 2010-06-19 20:06:09 ... :) Do zakochania jeden krok Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-05-24 Posty: 44 Wiek: 24 Odp: Uderzył mnie mąż... nie ma co sie za dużo głowić ... potrafił zrobic to raz nie zawaha sie następnym razem... mówisz że jego ojciec też taki był ... bardzo często jest że osoby które spotkały się z przemocą jako dzieci w swoich przyszłych rodzinach też ją stosuja, mimo iż wcześniej sie zarzekały że nie chcą skończyć jak rodzice (w tym wypadku ojciec) te geny zawsze są i prędzej czy później sie budzą To jest prawda, choć zależy od człowieka. Niektórzy naprawde sie zmieniaja. Jeżeli uderzył Cię raz to uwrzaj na siebiei na synka. Nie dopuść do tego aby traktował Cie przedmiotowo. Jesteś kobietż i należy Ci się szacunek. pamiętaj o tym Kochać i być kochaną.... 6 Odpowiedź przez Abra 2010-06-19 20:36:58 Abra Woman In Red Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-11-02 Posty: 242 Wiek: 25 Odp: Uderzył mnie mąż... Myślę że po 1 powinnaś porozmawiać z nim szczerze i powiedzieć mu to co nam napisałaś :że obawiasz się że będzie Cię bił tak jak robił to jego ojciec,po 2 powinnaś postawić mu ultimatum :powiedzieć że jeśli to się powtórzy nie zależnie w jakich okolicznościach i jak bardzo by Cię przepraszał to od niego odejdziesz bo nie pozwolisz siebie tak traktować ,jak również nie pozwolisz by Twoje dziecko wychowywało się wśród nie wiem czy jeśli by się tak nie daj Boże przytrafiło mas gdzie uciec ale to jedyne mówię że od razu na tym musi się skończyć wasze małżeństwo bo wtedy jak was nie będzie powinien chodzić na psychoterapię i jak ją skończy możesz do niego wrócić. Wybacz że tak to wszystko planowo rozpisałam ale ja po prostu bym tak zrobiła w takiej sytuacji 7 Odpowiedź przez Zuzia13 2010-06-19 22:29:00 Ostatnio edytowany przez Zuzia13 (2010-06-19 22:34:26) Zuzia13 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-19 Posty: 10 Odp: Uderzył mnie mąż...Dziękuje za rady. Rozmawiałam z męzem i stwierdził, że przeciez nie uderzył mnie mocno. Odpowiedziałam mu, że nieważne jak to zrobił, wazne żę podniósł reke na mnie. W tedy zaczął mi wygadywać, że ja swieta nie jestem i że robie z igły widły!!! i wyszło na to, że sobie zasłużyłam! odrzekłam, żeby zapytał sie kogokolwiek co o tym wszystkim sądzi i mysle, że każdy przyzna mnie racje. Szczerze mówiąc to ja juz nie mam sił na nic. Ponieważ od kilku lat sie psuje miedzy nami - jak juz wczesniej wspomniałam, próbowałam rozmawiac wielokrotnie i obiecywał poprawe, no ale na obiecankach sie konczyło. Chodzi o to, że kiedys poroniłam 2 razy i potem zachorowałam na nerwice........ no i zaczęło sie psuć. Mąz sie oddalił ode mnie, przestał mi okazywac uczucia, azeby mnie przytulił to musiałam go o to poprosic, bo sam tego niezrobił. Po imieniu sie do mnie nie zwraca, tylko woła "podaj, przyniesc, chodź tu itd." Tłumaczyłam mu, że potrzebuje jego bliskosci, prosiłam i ........... nic. Niespełna dwa lata temu urodził sie nasz synek, myslałam, że bedzie lepiej. i było, tyle że za krótko. Około 5 lat juz tak trwam w przkonaiu, że moze bedzie lepiej, lepiej do........przedwczorajszego dnia, kiedy to mnie uderzył. Doszłam do wniosku, że juz nigdy nie bedzie tak jak kiedys tzn. na początku naszego małżeństwa. Nie mam juz do niego takiego szacunku jak kiedys i juz nie zalezy mi na nim tez tak jak kiedys. Nie mam do kogo sie wygadac, jestem skryta z natury. Zmeczona juz jestem staraniem sie o uratowanie naszego małżenstwa...... a na rozwód nie mam sił. 8 Odpowiedź przez mirabi 2010-06-20 20:41:55 Ostatnio edytowany przez mirabi (2010-06-20 21:23:24) mirabi Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-04-08 Posty: 58 Odp: Uderzył mnie mąż... Zuzia13 to nie geny, to problemy z dzieciństwa, które nie zostały przez Twojego męża przepracowane na terapii i dlatego teraz wracają. Wystarczy, że on się napatrzył w dzieciństwie na to, że jego ojciec stosował przemoc. Tylko, że nie napisałaś wobec kogo, rozumiem, że wobec całej rodziny lub tylko jego matki, tak? W ten sposób on nie miał innego, dobrego wzorca, więc gdzieś w podświadomości tkwi ten zły wzorzec, który teraz się po mału ujawnia. Zauważ, że on się nawet nie przejął za bardzo tym co Ci zrobił, zapewne jego ojciec podobnie że powinnaś reagować natychmiast i porozmawiać z nim o tym, że jest to poważny problem, powtarza się sytuacja z jego dzieciństwa i powinien udać się na terapię. Jeśli nie będzie chciał, to nawet pomyśleć o wyprowadzce dlatego, że jak widać schemat traktowania się powtarza i obawiam się, że na tym jednym razie się nie skończy, dlatego, że to co mnie najbardziej uderzyło w Twoim poście to to, że on nie widzi w tym żadnego problemu i nie rozumie, że w ogóle NIE WOLNO podnosić na Ciebie ręki. Niestety już zaczyna usprawiedliwiać swoje zachowanie wmawiając Ci, że na to zasłużyłaś i manipulować, zrzucając na Ciebie winę. Nie pozwól mu na to, tym bardziej, że jak napisałaś, na nic nie masz już sił, więc emocjonalnie nie czujesz się silna i łatwo Ci może wmówić takie rzeczy. Im szybciej dostrzeżesz, że Twój mąż ma poważne problemy emocjonalne wynikające z dzieciństwa, tym lepiej dla Ciebie, bo nie będziesz naiwnie wierzyć, że to pierwszy i ostatni raz był i pomyślisz co zrobić, żeby ochronić siebie i synka za nim sytuacja się pogorszy. Postaraj się poszukać w necie informacji o przemocy, bo im więcej wiedzy będziesz miała na ten temat i o nieświadomych mechanizmach, które stosuje taka osoba, to nie dasz sobie wmówić, że to Twoja wina jest, że Cię uderzył, albo spróbuj się udać do psychologa po poradę. .............. 9 Odpowiedź przez justi31 2010-06-21 11:25:30 justi31 Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-05 Posty: 97 Wiek: 34 Odp: Uderzył mnie mąż...Zuziu byłam w podobnej sytuacji ...po pierwsze koniecznie o tym komuś opowiedz mamie ,przyjaciółce siostrze sąsiadce lub w ośrodku pomocy społecznej .Umów się na wizytę do psychologa. (istnieją specjalne ośrodki przeciw przemocy w rodzinie-uzyskasz tam porady prawne i wsparcie).Im więcej ludzi o tym wie tym ukrywaj tego,że mąż cię otoczenia pewnie jest bardzo miły i już ci na nim nie zależy...nie musisz się rozwodzić-zrobisz to jak będziesz wystarczy możesz jak najszybciej się wyprowadz (nie wiem jaką masz sytuację).i postaw mu swoje warunki niech idzie na terpię i nie zbliża się do ciebie dopóki jej złożyć w sądzie wniosek o maż raz cię uderzyl napewno zrobi to kolejny nic nie zrobisz będzie jeszcze początku będzie ci ciężko ale potem napewno wszystko się mam synka ,zostawilam męża- sobie życie od nowa,jestem szczęśliwa i TY TEŻ BĘDZIESZ. 10 Odpowiedź przez Zuzia13 2010-06-21 11:50:08 Zuzia13 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-19 Posty: 10 Odp: Uderzył mnie mąż...Bardzo serdecznie dziekuje za wszystkie porady. Pokazałam mezowi te posty i powiedziałam mu co o nim sądzicie. Spytał mnie " i ty w to wszystko wierzysz?" odparłam, że owszem. Poniewaz kiedys jemu zaufałam i sie zawiodłam. Obiecywał mi kieds, na początku naszej znajomosci, że nie chce byc taki jak ojciec i nigdy nie bedzie. No cóż.... stało sie inaczej. Postawie mu ultimatum: albo terapia albo koniec z nami, poniewaz nie chce podzielic losów jego matki i nie chce równiez aby nasz synek miał takie życie jakie on sam miał. Jego ojciec nie dosc że pił i bił to jeszcze wyzywał od najgorszych i gonił ich z siekierą w ręce, wielce prawdopodobne, że o wielu sytuacjach nie wiem. Mam nadzieje, że ta terapia bedzie dla naszego małzenstwa ostatnią deska ratunku bo chciałabym zeby nasz synek wychowywał sie w pełnej rodzinie z biologicznym ale NORMALNYM ojcem. Jeszcze raz dziekuje i pozdrawiam serdecznie 11 Odpowiedź przez Liwia 2010-06-26 23:29:02 Liwia Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-05-10 Posty: 1,628 Wiek: 40-1 Odp: Uderzył mnie mąż... Nie mam tolerancji dla mężczyzn, którzy biją kobiety. To był tylko albo aż raz. Pomyśl nad tym Zuziu. Ja chyba wzięłabym na takiego faceta to co miałabym pod ręką i walnęła z całych sił, a potem nigdy by mnie już nie zobaczył, chyba że w sądzie...... "Na zawsze i na wieczność uczyńmy z życia święto, by będąc tu przez chwilę wszystko zapamiętać. Nasza droga nigdy się nie skończy....." Wilki 12 Odpowiedź przez TheProfian 2010-06-27 21:44:53 TheProfian Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-18 Posty: 65 Odp: Uderzył mnie mąż...Postawisz ultimatum: terapia albo koniec związku. Tyle tylko czy jestes gotowa odejść. Stawianie ultimatum kiedy nie masz siły go wypełnić mija się z celem i zdemoralizuje męża tylko pokazując mu Twoją niemoc. Licz też się z faktem, że ta psychoterapia (jego indywidualna terapia DDA - na forum coś o tym masz, pewnie też terapia rodzinna) może trwać latami. Niemniej trzymam kciuki i pisz jak idzie. 13 Odpowiedź przez Don Pedro 2010-06-27 22:34:47 Ostatnio edytowany przez Don Pedro (2010-06-27 22:35:09) Don Pedro Przyjaciel Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-26 Posty: 3,132 Wiek: I'm a man, I'm not a child... Odp: Uderzył mnie mąż... Zuzia13 napisał/a:Bardzo serdecznie dziekuje za wszystkie porady. Pokazałam mezowi te posty i powiedziałam mu co o nim sądzicie. Spytał mnie " i ty w to wszystko wierzysz?" odparłam, że owszem. Poniewaz kiedys jemu zaufałam i sie zawiodłam. Obiecywał mi kieds, na początku naszej znajomosci, że nie chce byc taki jak ojciec i nigdy nie bedzie. No cóż.... stało sie Po jego reakcji masz odpowiedź co o tym sądzi. Ma to w d... Jego mniemanie: nikt nie będzie się wp....alał w moje zycie i moje Niedaleko pada jabłko od jabłoni. Pozwól mu na jeszcze jeden raz a będziesz mieć jeszcze jedno: jeśli przy przepraszaniu będzie płakał to znak, że jego psychika się chwieje a wtedy to już wszystko możliwe bo stanie się nieobliczalny... 14 Odpowiedź przez Oen_242 2010-06-28 00:11:43 Oen_242 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-05-18 Posty: 465 Wiek: 33 Odp: Uderzył mnie mąż... Zuzia13 napisał/a:Dziękuje za rady. Rozmawiałam z męzem i stwierdził, że przeciez nie uderzył mnie seksu oralnego odgryz mu czlonka i powiedz, ze przeciez nie gryzlas tak mocno. 15 Odpowiedź przez Liwia 2010-06-28 23:58:05 Liwia Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-05-10 Posty: 1,628 Wiek: 40-1 Odp: Uderzył mnie mąż... Oen..bardzo wymowny komentarz, brawo! "Na zawsze i na wieczność uczyńmy z życia święto, by będąc tu przez chwilę wszystko zapamiętać. Nasza droga nigdy się nie skończy....." Wilki 16 Odpowiedź przez Zuzia13 2010-07-01 22:51:48 Zuzia13 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-19 Posty: 10 Odp: Uderzył mnie mąż... Oen_242 napisał/a:Zuzia13 napisał/a:Dziękuje za rady. Rozmawiałam z męzem i stwierdził, że przeciez nie uderzył mnie seksu oralnego odgryz mu czlonka i powiedz, ze przeciez nie gryzlas tak pomysł!!! Już lepiej mężusiowi zobrazować tego całego zajścia bym nie mogła. dziękuje Oen..... pozdrawiam 17 Odpowiedź przez pudelek86 2010-10-26 01:30:53 pudelek86 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-10-26 Posty: 2 Odp: Uderzył mnie mąż...Zuzia13 napisał/a:Witam serdecznie wszystkich, nie wiem czy trafną rubryke wybrałam...... Prosze mi poradzic co dalej robic? Nie mam ochoty z nim gadac, nie moge patrzec na niego.... To było przedwczoraj. Uderzył mnie w głowe bo zle mnie zrozumiał, a gdy mu powtórzyłam o co mi chodziło to nawet nie przeprosił. Wczoraj łaskawie spytał czy sie gniewam na niego i o co!!! Zapytałam czy nie pamieta co zrobił poprzedniego dnia a on na to "przepraszam" i koniec na tym. Jego ojciec bił i pił, zresztą dalej pije. Obawiam sie, że uspione "te" geny sie odezwały. Chociaz nigdy w to wczesniej nie wierzyłam. Przykro mi baaaardzo.... prosze o pomoc. dziekuje 18 Odpowiedź przez darkchocolate 2010-10-26 07:52:19 darkchocolate Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-10-20 Posty: 52 Odp: Uderzył mnie mąż...Ja to przezyłam i moge cie zapewnic, ze jesli to zrobił już i do tego twierdzi ze nic wielkiego sie nie stało, zrobi to poraz drugi, a nawet trzeci, a potem z górki...Nie wazne czy mocno czy lekko, wazny jest sam i odruch i w ogóle pomysł aby to jego ręka i on decyduje co z nia robi. Ty niczemu nie jestes winna. 19 Odpowiedź przez angel9 2010-10-26 08:28:31 angel9 Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-09-03 Posty: 94 Wiek: 28 Odp: Uderzył mnie mąż...Zuziu......wielu z Nas by chciało żyć w pełnej i kochającej się rodzinie ale niestety muszę poprzeć pozostałych przedmówców.....maja 100% rację......zrobił to raz zrobi i następny.....wiem coś na ten temat dlatego nie daj się już na początku....chcesz walczyć o Wasz związek proszę bardzo ale terapia co pierwsze wchodzi w grę.....musi wiedzieć że to choroba......mój zaczął od szarpnięć a po pewnym czasie skończyło się na od policje na interwencję i zrobiłam mu jeszcze szanse ale on wie że nie podniesie już na mnie reki bo źle to się dla niego sobie że jeśli taka sytuacja będzie jeszcze miała miejsce wezmę najcięższą patelkę z kuchni( bo nie mam siły w ręce) niech tez poczuje ten ból i ta urazę którą się nosi przez lata....a w sadzie powiem że to we własnej kciuki by Ci się udało:)))) Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

co zrobić gdy facet uderzył